W dniu dzisiejszym zmieniłem adres bloga.
Zapraszam na: http://blog.lapinski.com.pl/
Ponieważ mam już dosyc opluwania w mediach, ostatnio w Rzeczpospolitej, że posiadam konta w Szwajcarii i popełniałem jakieś przestępstwa, napisałem list do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i niech ujawni czy mam konto, czy nie. Bo ja wiem co robiłem w życiu i żadnych kont za granicą Polski nie posiadałem i nie posiadam, zaś w Szwajcarii byłem raz w życiu w 1992 roku.
Pan Zbigniew Ziobro
Minister Sprawiedliwości
Prokurator Generalny
Szanowny Panie Ministrze,
zwracam się z uprzejmą prośbą o udzielenie odpowiedzi, czy dokumenty uzyskane od szwajcarskiej prokuratury wskazują na to, że posiadam lub posiadałem konto w Szwajcarii lub jakimkolwiek innym kraju. Od kilku tygodni trwa festiwal medialny, w którym wykazywany jestem jako osoba, które takie konto posiada. Można z tych artykułów wyczytać, że mogły na to konto być dokonywane wpłaty pieniędzy pochodzących z przestępstw. Dziennikarze przy tym powołują się na zeznania pana Marka Dohnala. W tej sprawie byłem przesłuchiwany pod koniec 2006 roku w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach. Uprzedzony o odpowiedzialności karnej zeznałem, że nie posiadałem i nie posiadam żadnego konta bankowego w Szwajcarii ani w innym kraju poza Polską. Nie znam pana Dohnala i pana Vogla.
Ponieważ nie mam dostępu do zeznań pana Dohnala i nie wiem na jakiej podstawie dziennikarze zarzucają mi posiadanie konta w Szwajcarii, nie mogę złożyć zawiadomienia o składaniu fałszywych zeznań przez pana Dohnala. Zwracam się więc z prośbą o udostępnienie tych zeznań lub rozważenie podjęcia przez prokuraturę postępowania o składaniu fałszywych zeznań przez pana Dohnala.
Obecna sytuacja, w której naruszane jest moje dobre imię, pozostaje praktycznie bez wyjścia. Kiedy wysyłam sprostowanie do gazet o tym, że nie posiadam i nie posiadałem zagranicznych kont, to od redakcji uzyskuję odpowiedź, że odmawiają zamieszczenia sprostowania, ponieważ oni tylko cytują zeznania Dohnala. Wypowiedź Pana Ministra może przerwać ten chocholi taniec wokół mojej osoby. Już raz doświadczyłem braku rzetelności dziennikarskiej w tzw. aferze lekowej. Jak wykazał sąd i prokuratura, takiej afery nie było, natomiast przez kilka lat robiono ze mnie przestępcę. Obecne działania mediów przypisujące mi konta w Szwajcarii i udział w przestępstwach naruszają moje dobra osobiste, jednak sposób publikacji uniemożliwia mi obronę swojego dobrego imienia. Jedyną możliwością wybrnięcia z tej trudnej dla mnie sytuacji jest stwierdzenie przez Pana Ministra, czy zeznania Marka Dohnala znajdują potwierdzenie w materiałach przekazanych przez szwajcarską prokuraturę.
Nie tak dawno wystąpiłem z wnioskiem o zajęcie się sprawą artykułów "leki za miliony" dziennikarzy"Rzeczpospolitej"
Małgorzaty Soleckiej i Andrzeja Stankiewicza. W w mojej ocenie złamali oni szereg puntów Karty Zasad Etyki Mediów. Oto odpowiedź jaką otrzymałem:
Szanowny Panie,
Uważnie przeanalizowaliśmy nadesłane przez Pana orzeczenia sądowe oraz publikacje Małgorzaty Soleckiej i Andrzeja Stankiewicza Pt. „Leki za miliony dolarów”, jakie ukazały się w „Rzeczpospolitej” w latach 2003–2004.
Niewątpliwie autorzy dopuścili się sprzeniewierzenia się wszystkim zasadom Karty Etycznej Mediów, a przede wszystkim tej najważniejszej, mianowicie zasadzie pierwszeństwa dobra odbiorcy. To znaczy, że „podstawowe prawa czytelników, widzów i słuchaczy są nadrzędne wobec interesów redakcji, dziennikarzy, wydawców, producentów i nadawców”.
W tym przypadku czytelnym interesem redakcji (autorów wspierali na łamach osobnymi komentarzami zastępcy redaktora naczelnego) okazało się za wszelką cenę, nawet nieprawdy i zniesławienia upowszechnienie opinii, że w resorcie zdrowia, którym Pan wówczas kierował, panuje groźna korupcja. Tę tezę autorzy podtrzymywali w swych artykułach do końca, mimo braku dowodów.
W związku z prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego odstępujemy od analizy nadesłanych nam tekstów, bowiem wyrok definitywnie rozstrzyga o winie autorów. Pragniemy tylko poinformować Pana, że wystąpiliśmy do autorów inkryminowanych publikacji Małgorzaty Soleckiej i Andrzeja Stankiewicza o dobrowolne zrzeczenie się nagród, jakie dostali za napisanie „Leków za miliony dolarów”. O naszej sugestii poinformowaliśmy również dysponentów owych prestiżowych wyróżnień..
Poinformujemy Pana o reakcji adresatów na naszą korespondencję.
Z wyrazami szacunku
W imieniu Rady Etyki Mediów
Helena Kowalik sekretarz REM
Warszawa, 21czerwca 2007
Przyznam, że nie spodziewałem się takiej reakcji ze strony Rady. Jest to zaskoczenie, że są jeszcze dziennikarze kierujący się zasadami etyki w swoim postępowaniu.
W wywiadzie w Gazecie Finansowej opowiedziałem o dokonaniach pana redaktora Andrzeja Stankiewicza.
Oto treśc mailu wysłana do dziennikarza robiacego ze mną wywiad
Szanowny Panie
Splodzil Pan "wywiad" Lapinskim, w ktorym zostalem opluty. Pomijam fakt, ze
to czlowiek bardzo chory i dotkniety przez los upośledzeniem. Wbrew wszelkim
zasadom dzienniakrskim, nawet nie dal mi Pan prawa do odpowiedzi. Prosze
odkladac do skarbonki na adwokata. Spotkamy sie w sądzie
Andrzej Stankiewicz
pozostawiam to bez komentarza, ten mail broni sie sam.
Szanowna Pani Redaktor,
w nawiązaniu do Pani komentarza odnośnie wyroku sądu apelacyjnego i odrzucenia kasacji dziennikarzy Rzeczpospolitej przez sad najwyższy w sprawie Deszczyńskiego, to pragnę zauważyc, że w tym przypadku prokuratura wszczęła śledztwo na podstawie doniesień Rzeczpospolitej, zarówno dotyczyło to żądania łapówki od firmy MSD i tzw. Kobiety+50. W obu tych przypadkach prokuratura po zbadaniu sprawy umorzyła je, nie stwierdzając przestępstwa. A więc artykuły wytworzone przez obojga dziennikarzy były w dużej cześci wytworem ich wyobraźni. W toku postępowania karnego jakie jest wytoczone przez Deszczyńskiego dziennikarzom i Rzeczpospolitej na jaw wyjdą fakty ze spotkań pani Soleckiej z przedstawicielami firm farmaceutycznych, na zlecenie których pisane były te i inne artykuły, są bowiem świadkowie tych spotkań. W tym procesie Deszczyński dołączył tzw. pozew adhezyjny o odszkodowanie w wysokości 2 mln zł. W sądzie rejonowym Warszawa-Śródmieście leży akt oskarżenia przeciwko pracownikom firmy MSD o składanie fałszywych zeznań. Co ciekawe, nie ma już nikogo z tej firmy w Polsce, wszyscy wyjechali do dalekich krajów, zaś firma MSD została zlikwidowana w Polsce, tak aby nie zachowała sie ciagłośc prawna. Czasami warto oderwac się od solidaryzmu grupowego i dostrzec prawdę, byc może nawet niewygodną. Nawet wtedy, gdy nie lubi się pewnych ludzi, ponieważ jest sie blisko związaną z innymi ludźmi, nawet wtedy, gdy w przeszłości szukało się haków na te osoby.
Dzwoni do mnie znajomy z pytaniem co ta Pochanke tak ciebie nie lubi. W czasie rozmowy z Jolanta Kwaśniewską o pielęgniarkach dwukrotnie nawiązywała do tego, że jako minister zdrowia zniszczyłem system opieki zdrowotnej w Polsce. Jednak nie spotkała się z reakcja Pani Prezydentowej. Zastanawiam się o co chodzi. Skąd z pani Pochanke taki ekspert od zdrowia i dlaczego tak przypięła sie do mnie. Chętnie bym podyskutował o zdrowiu, bo sądzę, że uratowałem go przed katastrofą. Z drugiej jednak strony słyszałem, że Bogdan Rymanowski miał kłopoty od zwierzchników po tym jak zaprosił mnie jakiś czas temu do studia w sprawie raportu NIK o osoczu. W przeszłości ta stacja była tubą pani Radziszewskiej w czasach gdy atakowała mnie (dziś wiadomo na czyje zamówienie). Czyżby dalej w TVN było zamówienie firm farmaceutycznych na czarny PR przeciwko mojej osobie. No przecież dziś im nie zagrażam jestem tylko zwykłym lekarzem, czy są aż tak mściwi.
skomentuj (0)Dostałem odpowiedź na mój list od min. Wassermana. Mogę tylko stwierdzic minister z klasą . Polecił bowiem usunięcie akapitów odnośnie nieistniejącej afery lekowej w raporcie o korupcji w ochronie zdrowia. Zablokowany został też ten raport na stronie ministerstwa zdrowia.
skomentuj (0)